SZUKAJ W BLOGU

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 października 2016

Zbiory, zbiory, zbiory...

Ciągle jeszcze zbieram plony z mojego balkonu. Nie ukrywam, że mam z tego dużo satysfakcji.


Wczoraj była sałatka z listków rukoli i pomidorków, które przynoszę do domu i kładę na parapecie, żeby dojrzały, bo na dworze za zimno i za mało słońca. Przeciwnie rukola, ta ma się po prostu wspaniale, mimo chłodów i deszczów, a może właśnie dzięki nim?

sobota, 9 lipca 2016

Biały chłodnik

W lecie najlepsze zupy to chłodniki. Są rześkie, chłodne, i mają dużo płynu. W upał sprawdzają się doskonale. Chłodniki z botwinki, choć każdy robi je trochę inaczej, są u nas w Polsce popularne. Moja Mama od wielu lat robi je na przemian z białym chłodnikiem (ma jeszcze kilka innych zup na zimno w swoim repertuarze, ale te dwa najczęściej goszczą na stole w upały). Bazą tego chłodnika jest... żur. Ciekawi? To do dzieła!


SKŁADNIKI
  • wywar z warzyw (seler, marchewka, por lub cebula, korzeń pietruszki, seler naciowy, sól i woda)
  • żur w butelce
  • pieprz, sól
  • jogurt grecki
  • ogórki małosolne
  • ogórek długi świeży
  • ząbek czosnku
  • łodygi selera naciowego
  • rzodkiewki
  • koper
  • dymka
  • ewentualnie rukiew woda
WYKONANIE
Pierwszą rzeczą, którą trzeba zrobić to ugotowanie wywaru z warzyw. Gdy będzie już gotowy, odławiamy włoszczyznę (nie będziemy jej już potrzebować) i wlewamy żur z butelki (ilość według smaku, ja zlewam płyn zostawiając mąkę na dnie, w zimnej zupie mąka nie wypada dobrze). Zagotowujemy wywar z żurem i odstawiamy do schłodzenia. W międzyczasie zabieramy się za siekanie. Wszystkie warzywa myjemy. Ogórki świeże obieramy i drobno kroimy, przekładamy do miseczki, wgniatamy ząbek czosnku, solimy, mieszamy i odstawiamy do lodówki. Ogórki małosolne, łodygi selera i rzodkiewki drobno kroimy. Podobnie robimy z zieleniną, czyli dymką (małą cebulkę kroimy w plasterki razem ze szczypiorem), rukwią wodną (nie jest konieczna ale swoim ostrym smakiem wzbogaca zupę) i koperkiem (ja przechowuję posiekany w słoiczku w zamrażalniku — tu nada się doskonale, będzie równie dobry jak świeży). Kiedy nasza baza jest już chłodna dodajemy jogurt i dokładnie mieszamy, a następnie dodajemy wszystkie posiekane warzywa (nie zapomnijcie o ogórku, który wstawiliśmy do lodówki!). Do smaku dodajemy świeżo zmielony pieprz i sól, jeśli potrzeba. Chłodnik wstawiamy do lodówki, żeby schłodzić. Jeśli zależy nam na czasie, można do talerzy wrzucić kostki lodu, żeby przyspieszyć chłodzenie. Z&drugiej jednak strony, warto poczekać, bo czas potrzebny na schłodzenie sprzyja też mieszaniu się smaków. Chłodnik będzie dobry także na drugi dzień. Lubię go za to, że jest rześki i ma w sobie chrupkie kawałki ogórków, łodyg selera naciowego, rzodkiewek...


Uwaga: nie podaję proporcji, najlepiej dobrać je według upodobań, można też modyfikować w zależności od tego, co jest pod ręką. Jeśli nie mam rzodkiewek i rukwi, to dodaję świeży tymianek — zupa nabiera nowego aromatu, ale jest równie dobra. Zachęcam do eksperymentowania. Smacznego!

wtorek, 31 maja 2016

Sałatka z musztardowcem

Bardzo lubię kulinarnie tę porę roku. Na szybki obiad można przygotować łatwe dania z świeżych warzyw: sałatki, chłodniki. Wszystko świeże, chrupiące, rześkie, a to świetne przy upałach, jakie w ostatnich dniach zapanowały.


Dziś na „ogień” poszedł musztardowiec, nowe moje odkrycie. Młode liście musztardowca to coś pomiędzy jarmużem a sałatą w strukturze, smak jest nieco gorzkawy i ostry. Dziś wystąpił w towarzystwie listków rzymskiej czerwonej sałaty, rukoli, pokrojonego drobno jabłka i połówki pomarańczy, garści namoczonej suszonej żurawiny i podprażonych orzechów laskowych i ziaren słonecznika. Do tego sos z soku z połówki pomarańczy, oliwy, odrobiny soku z cytryny, startego ząbka czosnku, soli i pieprzu. Pychota!


Późnowiosenne i letnie sałatki mogłabym szykować w nieskończoność. Tyle jest kombinacji :).
Dobrego wieczoru!

czwartek, 9 lipca 2015

Pieczone buraczki

Nie ostatnio, bo upały skutecznie zniechęcały do uruchamiania piekarnika, ale jakiś czas temu postanowiłam wypróbować pieczenie buraków. Na wstępie przyznam się, że lubię barszcz, botwinkę i chłodnik, a buraczków w postaci ćwikły, lub warzywa do obiadu na zimno czy ciepło niestety nie. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego, ale po prostu nie przepadam. Pomyślałam jednak, że może uda się ten mój dziwny gust oszukać pieczeniem.


Okazało się, że tak:). Buraczki pieczone mi zasmakowały, choć nie obyło się bez niespodzianek. Chciałam, żeby było szybko — pokroiłam buraczki w talarki, żeby się szybko upiekły. Niestety nie były te talarki równej grubości, pieczenie trwało długo, grubsze plasterki były jeszcze surowe podczas gdy niektóre już się przypalały, a ja chodziłam zła i głodna wokół piekarnika... Morał? Nie śpieszyć się! Warto pokroić starannie i piec zgodnie z przepisami (niestety to trwa). Trzeba po prostu przyjąć, że to nie jest szybkie danie.

SKŁADNIKI
  • buraczki obrane, umyte i pokrojone w cienkie plasterki
  • oliwa
  • rozmaryn
  • sól, pieprz
  • sok z cytryny
WYKONANIE
Żaroodporną foremkę posmarowałam oliwą, ułożyłam w niej równomiernie buraczki, posoliłam, posypałam startym rozmarynem i pieprzem, skropiłam oliwą. Całość włożyłam do nagrzanego piekarnika 200°C. Pieczenie zajmuje od godziny do półtorej, w zależności od grubości plasterków. Warto w połowie pieczenia przewrócić plasterki na drugą stronę. Upieczone buraczki przed podaniem skropiłam sokiem z cytryny (można też octem balsamicznym). Polecam podane na liściach szpinaku i posypane fetą. Do tego świetnie pasuje kasza gryczana i zraz lub marynowany w sosie sojowym i miodzie kurczak z patelni. Smacznego!!!

Buraczki na liściach szpinaku posypane fetą

piątek, 27 lutego 2015

piątkowy makaron

Dziś powstało kolejne szybkie danie z dodatkiem świeżych kiełków.

SKŁADNIKI
  • makaron (według upodobania, może być spaghetti, muszelki, wstążki, kokardki, co kto lubi...)
  • wędzona makrela
  • świeże kiełki
  • śmietana
  • sól, pieprz
WYKONANIE
Nastawiamy posoloną wodę na makaron. W międzyczasie makrelę pozbawiamy skóry i ości, rozdrabniamy na nieduże kawałki. Kiedy woda się zagotuje wrzucamy makaron i gotujemy według przepisu na opakowaniu. W filiżance mieszamy śmietanę (ilość dopasowana do porcji makaronu), sól i pieprz. Ugotowany makaron szybko odcedzamy, polewamy na durszlaku niewielką ilością oliwy i potrząsamy tak, żeby oliwa pokryła cały makaron. Porcje makaronu nakładamy na talerze, posypujemy kiełkami, kawałkami makreli, polewamy doprawioną śmietaną i szybko podajemy. Smacznego!

Zdjęć niestety nie będzie, bo w wyścigu o pierwsze miejsce wygrała potrzeba zaspokojenia głodu :). Makaron znikł nim sięgnęłam po aparat.

czwartek, 26 lutego 2015

Sałatka nadchodzącej wiosny

Na początku lutego wyjęłam z szafki moją kiełkownicę i zaczęłam siać. Taki zwiastun wydłużającego się dnia i tęsknota za świeżą zieleniną. Początkowo rosły po woli, trzeba było czekać aż będą na tyle duże, żeby można było je jeść. Z dnia na dzień jednak rosną coraz szybciej. 

Z przyjemnością wkładam je do kanapek i dodaję do sałatek.

Dziś powstała szybka sałatka z różnych pozostałości.

SKŁADNIKI
  • kukurydza z puszki odcedzona (u mnie było to ok. pół puszki)
  • pomidor sparzony obrany i pokrojony w kostkę
  • mieszanka sałat (u mnie została ⅓ torebki z jakiejś innej sałatki, więc tyle zużyłam)
  • kiełki (jakie kto lubi, dziś była mieszanka Mix Vita Plus)
  • 2 łyżki śmietany (do sałatek, najlepiej takiej, co w składzie ma tylko śmietanę, bez żelatyny, mączki, itp.)
  • 4 łyżki jogurtu naturalnego
  • sól, pieprz

Sałatka nadchodzącej wiosny

WYKONANIE
Do salaterki wrzucić wszystkie warzywa. W filiżance ukręcić sos ze śmietany, jogurtu i przypraw. Wymieszany sos wlać do salaterki i wymieszać. Gotowe!

Ps. W kuchni używam właściwie tylko kiełków, które sama hoduję w kiełkownicy. Do wysiewu stosuję nasiona, które na opakowaniach mają zaznaczone, że mogą być używane na kiełki. To ważne, bo część nasion dostępnych w sklepach do wysiewu do ziemi bywa traktowana specjalnymi preparatami chroniącymi je przed szkodnikami. W ziemi, za nim roślina nam wyrośnie, substancje te się rozpuszczają i wypłukują, a od wysiewu do zbierania plonu mija sporo czasu i substancje nie stanowią już zagrożenia (choć np. rzodkiewek tak zabezpieczonych nie wysiewam również do doniczek, bo bryła ziemi jest ograniczona). Inaczej jest w przypadku wysiewu na kiełki. Zamiast sięgać po nasiona na kiełki można się pokusić również o wysiew z nasion sprzedawanych jako produkty spożywcze lub w aptekach, sklepach zielarskich — mam na myśli np. fasolkę mung, siemię lniane, soję, groch, słonecznik. Przeznaczone do jedzenia na pewno nie są zabezpieczane szkodliwą chemią :). Sama wysiewałam już taki słonecznik i siemię lniane.

środa, 25 lutego 2015

Zupa z ciecierzycy

Życie sobie pędzi. Nie zawsze drogami, którymi byśmy chcieli. Czasem potrafi nas przeczołgać niczym po poligonie. Trudno. A może właśnie wcale nie trudno, może dobrze, może właśnie takiej zaprawy nam potrzeba, żebyśmy się stawali coraz lepsi, wrażliwsi... Nie wiem, nie pytam, po prostu czekam, czuwam i staram się jak najbardziej BYĆ.

Zupa z ciecierzycy

Dziś szybko, z potrzeby zaspokojenia głodu i nie marnowania tego co w domu jest powstała zupa. Wczoraj wieczorem namoczyłam cieciorkę. Dziś po powrocie ją ugotowałam (30 minut, ale trochę to było za długo, bo ciut mi się rozgotowała — swoją drogą to dziwaczne, bo jak gotuję na hummus to nigdy mi się tak rozgotować nie chce). Oddzielnie przygotowałam litr rosołu z kostki (lepszy na pewno byłby wywar domowy), dodałam trzy łyżki koncentratu pomidorowego, wrzuciłam ugotowaną odcedzoną cieciorkę, dodałam pieprzu i tymianku do smaku. W czasie kiedy zupa się gotowała ukręciłam z jednego jajka i 5-6 łyżek mąki ciasto na lane kluski (ilość mąki zależy bardzo od wielkości jajka, ciasto ma być gęste ale jednak lejące...nie wiem jak to wytłumaczyć..). Na mocno gotującą się zupę cienkim strumieniem wylałam ciasto mieszając jednocześnie w garnku, przykryłam pokrywką, zmniejszyłam ogień i pozwoliłam tak się pogotować zupie około 3 minuty. Gotowe!

czwartek, 18 września 2014

nie samą sałatą żyje człowiek

Pogoda coraz bardziej jesienna. Co prawda od tygodnia jest bardzo słonecznie, ale ranki i wieczory są chłodne. Słońce niestety coraz później wschodzi i coraz wcześniej zachodzi. Mnie sałata już nie wystarcza. Sięgam po ciepłe i bardzie treściwe potrawy.

Na targu szukam warzyw jesiennych, pachnących słońcem w pełni dojrzałych. Myję, kroję i wrzucam na patelnię. Lubię zapach rozgrzanej oliwy, czosnku i cebuli, duszonych pomidorów, warzyw przypalających się na patelni grillowej.

Poza tym sięgam też po soczewicę czerwoną, zieloną, groch włoski. Nie tak dawno wypróbowałam przepis stąd. Gorąco go polecam. Sycące ciepłe danie o wyśmienitym aromacie kolendry i kuminu. W moim wykonaniu wyglądało tak :).

wtorek, 9 września 2014

moje sałaty – letnie przekąski

Wczoraj słoneczny i upalny dzień skończył się rześkim deszczem. Nagrzana ziemia pachniała prawie jak wiosną, tylko zieleń trawników i drzew zupełnie inna, już nawet nie letnia tylko wczesnojesienna. Pierwsze liście zaczynają żółknąć i czerwienieć.

Dziś szaro-buro, za oknem mgła, słońca nie widać zza chmur. A dopiero co było lato... A dopiero co, jak byłam głodna szykowałam sobie takie przekąski :).


Sałaty rosły mi pięknie i z największą radością zrywałam listki, myłam pomidory, dodawałam twarożek lub mozzarellę, skrapiałam oliwą, octem balsamicznym, posypywałam solą i pieprzem. Gotowe! Nic więcej mi nie było potrzeba do jedzenia tego lata :).


Czas płynie nieubłaganie, czasem mi tego szkoda. Robię w myślach fotografie pięknych, dobrych chwil i rzeczy, które mnie spotykają. Najważniejsze jednak pozostaje tu i teraz, każda chwila. Nie oglądam się wstecz i nie wybiegam w przyszłość, żeby nie przegapić tego, co jest. To trzyma przy ŻYCIU, kiedy jest naprawdę ciężko.

niedziela, 6 lipca 2014

letnie jajko sadzone

Obiady letnie mają to do siebie, że w ramach letniego lenistwa szuka się potraw, które można szybko przygotować bez długiego stania nad kuchnią. Pora roku zresztą bardzo temu sprzyja, bo dostępnych jest dużo świeżych warzyw pachnących słońcem i deszczem. Ciepła pogoda zmienia też wymagania względem potraw. Nie muszą być takie bardzo pożywne, za to im większy upał tym bardziej doceniamy rześkość smaków. Nawet najbardziej zapaleni mięsożercy potrafią się zadowolić daniami bezmięsnymi :). Lubię takie gotowanie, szybkie, lekkie, przyjemne i kolorowe (tak, tak, to jest pora kiedy można na prawdę poszaleć z paletą barw na talerzu).

Jakiś czas temu będąc u Jednej z Sióstr Męża na własne oczy zobaczyłam, że Jeden z Siostrzeńców M. jest specjalistą od jajek sadzonych. Uwielbia je i jest już zupełnie samodzielny w ich produkcji :). Zainspirował mnie. Dla mnie to powrót do dzieciństwa... przez długie lata nie robiłam jajek sadzonych i teraz mnie wzięło. Po pierwszym jajku sadzonym tylko z solą i pieprzem (ach! jak mi smakowało po tylu latach przerwy!) zaczęłam eksperymentować. Ostatnio w ramach letniego obiadu powstało coś takiego:


SKŁADNIKI
  • plasterki szynki, polędwicy lub boczku (bardzo dobrze można zagospodarować resztki, których już nikt nie chce zjeść)
  • jajka
  • pomidor
  • kiełki rzodkiewki
  • pieprz świeżo mielony
  • sól


WYKONANIE
Na patelni rozpuściłam trochę masła i ułożyłam plasterki szynki. Kiedy plasterki zaczęły się rumienić wbiłam dwa jajka, posypałam solą i świeżo zmielonym pieprzem. Gdy jajka już lekko się ścięły od spodu, położyłam część kiełków i przykryłam pokrywką. W tym czasie sparzyłam pomidory, obrałam, pokroiłam i ułożyłam na talerzu. Gotowe jajka sadzone przełożyłam na talerz obok pomidora (można go też skropić odrobiną oliwy z oliwek, posypać pieprzem oraz solą) i posypałam resztą kiełków rzodkiewki. Do tego jeszcze kromki chleba z masłem. I już gotowe!

niedziela, 22 czerwca 2014

Zapach ziół

Moje własnoręcznie posiane ziółka rosną coraz bujniej. Cieszą moje oko, nos i serce. Od niedawna również podniebienie. Na razie nie śmiało — bo szkoda mi tych pięknych młodych listków, co chwilę temu nasionkiem były — zaczynam używać ich w kuchni.

Caprese z czerwoną bazylią własnej uprawy :)

Tak na przykład, czerwona bazylia uświetnia chyba najprostszą z sałatek, a mianowicie caprese. Pomidory, mozarella, bazylia, dobra oliwa z oliwek i pieprz. Nic więcej nie trzeba. Może jeszcze kawałek świeżego i chrupiącego pieczywa. A moja czerwona bazylia pachnie tak intensywnie... Mniam! :)

czwartek, 5 czerwca 2014

Moje uprawy

W tym roku ruszyłam z uprawami i zagospodarowuję balkon, i nie tylko.

Po pierwsze, dostałam w prezencie od Taty kiełkownicę. Proste naczynie ułatwiające hodowlę kiełków. Przynajmniej raz na tydzień wysiewam szalkę lub dwie i potem dodaję surowe do sałatek, kanapek, twarożku. Kiełki z twardszych nasion wrzucam na krótko (żeby trochę zmiękły) na patelnię z oliwą i czosnkiem, lekko solę — takie stanowią bardzo fajny dodatek do obiadu. Siałam już w tym roku: słonecznik, rzeżuchę, sięmię lniane, lucernę, rzodkiewkę, gotową mieszankę chińską...


Poza tym zrobiłam też zasiewy na balkon. Na razie to nie wygląda jeszcze pięknie, choć dość obiecująco. Z radością codziennie doglądam moich rosnących roślinek. Posiałam sporo ziół: bazylię czerwoną, oregano, pietruszkę, szczypiorek, lawendę, kolendrę, lubczyk... mam też już dłużej hodowane bazylię zieloną, rozmaryn i szałwię. Chciałabym jeszcze posadzić melisę i miętę. Z kwiatów będą nasturcje i aksamitki — przemieszałam je z lawendą, bo lubię w kwiatach połączenie odcieni pomarańczy z niebieskim i fioletami.

Zioła: pietruszka lawenda, kolendra, bazylia czerwona i zielona...

Ciekawa jestem co z tego wszystkiego będzie... na razie trzeba czekać :)

Kwiaty: nasturcje, aksamitki, lawenda

środa, 4 czerwca 2014

Bliny

Czasem nachodzą mnie zachcianki jedzeniowe. Potrawa zaczyna za mną chodzić i nie chce się odczepić. Trzyma się mnie tak długo, aż jej nie zrobię. Bywa tak namolna, że rzucam inne domowe prace i biegnę do sklepu po składniki. Ostatnim takim prześladującym mnie daniem były bliny. Pragnienie narastało, a ja je odrzucałam, bo miałam inne rzeczy na głowie... nic to nie dało... o godzinie 21.00 skapitulowałam i sięgnęłam po Kuchnię Polską, wyjęłam potrzebne składniki (szczęśliwie wszystko było w domu) i do dzieła!

Jednocześnie w duchu myślałam, że niezła ze mnie wariatka. Kto widział o takiej porze brać się za gotowanie... i to w tygodniu pracy, a nie w weekend, kiedy można by to odespać, kiedy czasem toczy się nocne Polaków rozmowy...

A to bohaterowie! Z kwaśną śmietaną, solą i pieprzem gorąco polecam! :)


A mój organizm? Widać wie czego chce, bo — aż dziw — nic a nic mi nie zaszkodziło to nocne jedzenie.

poniedziałek, 31 marca 2014

Sos pieczarkowy

W ramach szybkich dodatków do obiadów jakiś już czas temu (tak, tak, dawno mnie tu nie było, czas gnał jak szalony i nie było kiedy pisać) zrobiłam sos pieczarkowy.

SKŁADNIKI
  • pieczarki
  • cebula
  • pieprz świeżo mielony
  • sól
  • śmietana
WYKONANIE
Pieczarki obrałam i pokroiłam. Cebulę posiekałam w piórka. Na patelni rozgrzałam olej, wrzuciłam cebulę do zeszklenia, potem pieczarki. Wszystko poddusiłam, na koniec dodając soli i świeżo mielonego pieprzu. Odstawiłam do przestygnięcia. Przełożyłam wszystko do głębszego garnka, dodałam śmietanę i zmiksowałam. Zależnie od preferencji, można miksować dłużej tak, żeby sos był gładki — wtedy warto włożyć wszystko do blendera. Ja lubię niejednorodną strukturę sosu z malutkimi kawałeczkami pieczarek, więc miksuję krótko.

Sos świetnie sprawdza się do makaronu (można jeszcze posypać startym żółtym serem), ale też do ryżu, mięs (również do wykorzystania różnych resztek, które pokrojone można odgrzać w sosie), czy zapiekanek.

Poniżej wykorzystanie z makaronem.

Makaron pene z sosem pieczarkowym i tartym żółtym serem

niedziela, 30 marca 2014

Pierogi-party i co można zrobić z farszem, czyli naleśniki

Jeszcze w karnawale przyjaciele zaprosili nas na pierogi-party. Idea była taka, że gospodarze zapewniali ciasto na pierogi (gospodarz robi najlepsze pod słońcem ciasto na pierogi), a goście przynoszą różne farsze. Szczerze mówiąc, o szykowaniu pierogów wiem niewiele. Moja Mama jako matka pracująca nie miała czasu na takie fanaberie jak lepienie pierogów. Ten brak domowych pierogów odbijałam sobie potem już jako studentka w barach mlecznych i pierogarniach. Lubię pierogi świeżo ugotowane i takie odsmażane, praktycznie z dowolnym farszem. Ku mojej ogromnej radości pierogi są popisowym daniem mojej Teściowej. Niestety do dziś sama ciasta na pierogi robić nie umiem.

Na hasło pierogi-party ucieszyłam się bardzo i odetchnęłam z ulgą na wieść, że przynieść mamy tylko farsz, bo z ciastem, którego nigdy nie robiłam mogłoby być różnie ;).

Przewertowałam przepisy w internecie, poszłam po poradę do Mamy i dostałam od niej książeczkę Hanny Szymanderskiej „Naleśniki, pierogi, krokiety”. Zdecydowałam się na farsz kurpiowski z soczewicą:

SKŁADNIKI
  • szklanka soczewicy
  • 2 ziemniaki ugotowane w mundurkach
  • 2 duże cebule
  • 2 łyżki oleju
  • jako ugotowane na twardo
  • jajko surowe
  • majeranek
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
WYKONANIE
Umytą i namoczoną soczewicę ugotowałam i odcedziłam. Posikaną drobno cebulę zeszkliłam na patelni i przestudziłam. Ugotowane jako drobno pokroiłam, obrałam ziemniaki i pokroiłam. Następnie ziemniaki, ugotowane jajko, cebulę i soczewicę zmieliłam w młynku. Dodałam surowe jajko, przyprawy i dokładnie wyrobiłam masę.

Farsz w naleśniku

Do pierogów nadawała się świetnie i była bardzo smaczna. Niestety wobec mnogości farszów oczywiście mnóstwo farszu zostało. Wróciłam więc ze sporą porcją farszu do domu. Problem — bo ciasta nie umiem zrobić, bo to czasochłonne a ja mam co robić, poza tym przecież nie chcę, żeby się zmarnowało. Po krótkim namyśle przyszły mi do głowy naleśniki — i to był strzał w dziesiątkę. Podałam je z kwaśną śmietaną, czego na zdjęciu niestety nie widać. Pycha!

Smażenie naleśników :)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Zapiekany kalafior

Kontynuując eksperymenty z dostępnymi warzywami postanowiłam zapiec kalafior. Wyszło dobrze, więc dzielę się przepisem.

Zapiekany kalafior

SKŁADNIKI
  • kalafior
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 jajka
  • 100 ml śmietany
  • 5 dag startego ostrego sera
  • łyżeczka oregano
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
WYKONANIE
Zaczęłam od nastawienia osolonej wody. Kalafior podzieliłam na różyczki i umyłam. Kiedy woda się zagotowała, wrzuciłam kalafior i gotowałam ok. 5 minut. Następnie odlałam go na durszlaku i pozostawiłam do ostygnięcia. W tym czasie, do miski wrzuciłam rozgniecione ząbki czosnku i jajka, ubiłam, dodałam śmietanę dalej ubijając. Następnie dodałam wszystkie przyprawy i połowę startego sera, dokładnie wymieszałam. W naczyniu żaroodpornym ułożyłam kalafior i zalałam masą śmietanowo-jajeczną. Na koniec wierzch posypałam resztą sera i włożyłam naczynie do nagrzanego piekarnika (180°C) na godzinę. Można jeść na ciepło i na zimno.


To, co zostanie można przechować w lodówce i następnego dnia odgrzać w piekarniku lub mikrofalówce (tej ostatniej w domu nie mam, ale testowałam w pracy:). Zapiekankę można wzbogacić pokrojoną w  paski papryką, lub pokrojonym w plastry pomidorem, pokrojonym w kostkę boczkiem i czym kto lubi :). Ja lubię popijać tak zapiekankę czystym barszczem podanym w kubeczku lub dużej filiżance.

Ps. Ponieważ poczułam wiosnę i coraz więcej światła gości na moich parapetach, zamierzam w najbliższych dniach rozpocząć hodowlę kiełków na wiosenne sałatki :).

sobota, 22 lutego 2014

Grillowana cykoria

Szukam ciągle alternatywnych dań z dostępnych w tej chwili warzyw. Ostatnio padło na cykorię.

Robiłam już tartę (przepis można znaleźć tu) i gorąco ją polecam. Zrobiłam ją trochę po swojemu — na słonym kruchym spodzie, w którym połowę mąki zastąpiłam mielonymi włoskimi orzechami. Zdjęcia zrobić niestety nie zdążyłam :). Tarta jest mocno orzechowa.

Podzielę się za to zdjęciami i pomysłem na grillowaną cykorię.

Grillowana cykoria

SKŁADNIKI
  • cykoria
  • oliwa
  • zioła prowansalskie
  • pieprz świeżo mielony
  • ocet balsamiczny
WYKONANIE
Pozbawioną zewnętrznych liści i opłukana cykorię pokroiłam wzdłuż na cztery części. Przy pomocy silikonowego pędzelka posmarowałam oliwą, posypałam ziołami i pieprzem.

Przygotowana do grillowania cykoria

Rozgrzałam grillową patelnię i kiedy już była gorąca ułożyłam na niej ćwiartki cykorii. Przy pomocy szczypców kuchennych obracałam tak, żeby zarumieniły się ze wszystkich stron.

Grillowanie cykorii

Gdy były już gotowe, przełożyłam na talerz i pokropiłam octem balsamicznym. Są doskonałe na ciepło! Są też o wiele łagodniejsze niż surowe, mają zdecydowanie mniej goryczy. Według mnie dobrze komponują się z ryżem ugotowanym z dodatkiem kurkumy i sosu sojowego. Pasować będzie też grillowane lub usmażone na małej ilości tłuszczu mięso.

czwartek, 6 lutego 2014

Korzenny grejpfrut na ciepło

Na zimowe wieczory, zwłaszcza gdy za oknem szaleje wiatr, mróz i śnieg, najbardziej lubię korzenne i cytrusowe smaki.

Dawno temu (nie tak bardzo dawno, ale jednak) w ramach ślubnego prezentu dostaliśmy książkę z przepisami na desery (Wielka Księga Deserów, Wydawnictwo Prószyński i S-ka), żeby było nam słodko. Znalazłam tam przepis, który mnie zadziwił — zapiekany grejpfrut z imbirem i miodem. Grejpfrut w piekarniku?! A jednak!!!

Korzenny grejpfrut

SKŁADNIKI
  • grejpfrut (na dwie osoby jeden)
  • mielony imbir
  • miód
WYKONANIE
Owoc starannie myjemy, kroimy na pół i wyjmujemy miąższ, pozbywając się błonek. Oczyszczone skórki bedą pełniły rolę miseczek i naczyń do zapiekania. Od wewnątrz posypujemy je równomiernie imbirem, smarujemy miodem i napełniamy miąższem. Tak przygotowane połówki wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 150°C na 10 minut. Potem już tylko należy podać je na deserowych talerzykach z łyżeczkami i delektować się :). W zależności od ilości dodanego imbiru deser może słabiej lub mocniej szczypać w język :). Gorąco polecam ten deser. Jest na prawdę smaczny i rozgrzewający! Dodatkowym plusem jest piękny zapach napełniający mieszkanie.

Z okazji imienin wszystkim Dorotkom życzę wiele dobrego!

niedziela, 2 lutego 2014

Mrożonka chińska mieszanka

Co raz trudniej o dobre warzywa w sensownej cenie. Sięgam więc po mrożonki. Szczególnie przypadł mi mrożony groszek — wystarczy rozmrozić i chrupać. Taki groszek nie wiele ma wspólnego z tym z puszki. Za to ma piękny intensywny kolor, jest słodkawy i lekko chrupiący. Przepadam :).

Mrożonki mają też taką zaletę, że dość szybko można z nich przygotować obiad, bo nie trzeba myć, obierać, siekać czy kroić :).

Ostatnio w moje ręce wpadła mrożonka chińska. Postanowiłam dodać do niej mięso i ryż. A o to jak powstało danie:

Mięso i warzywa (mieszanka chińska) na patelni

SKŁADNIKI
  • oliwa
  • opakowanie mrożonki „Mieszanka Chińska”
  • ryż
  • pierś z kurczaka
  • sos sojowy
  • kozieradka
  • sól
  • kurkuma
  • łyżka masła
WYKONANIE
Mięso opłukałam i pokroiłam w drobne kawałki, posypałam kozieradką i podlałam oliwą, wymieszałam i odstawiłam. Osoloną wodę nastawiłam na ryż. Kiedy już się zagotowała, wrzuciłam ryż i nastawiłam minutnik na 10 minut. Przed końcem gotowania dołożyłam łyżkę masła i odrobinę kurkumy. W międzyczasie podsmażyłam na oliwie mięso i dodałam mrożone warzywa. Podgotowany ryż odcedziłam i przełożyłam na patelnie z mięsem i warzywami.

Dodaję ryż zabarwiony kurkumą

Dodałam sosu sojowego, wymieszałam, zmniejszyłam ogień i przykryłam patelnię pokrywką na około 10 minut. Gotowe danie pachnie kozieradką i sosem sojowym — mnie odpowiada :).

sobota, 18 stycznia 2014

Zupy

Po marazmie kuchennym jakaś odmiana we mnie. Znowu chce mi się gotować :). Ostatnio bywał tylko makaron, jajka i różne poświąteczne resztki. Nawet nie dlatego, że koniecznie trzeba było je zagospodarować — mogły być również elementem kolacji, jak np. pasztet (swoją drogą wyszedł w tym roku moje Mamie rewelacyjny!) — ale nie chciało mi się. Sama myśl, że mam coś szykować nastrajała mnie negatywnie. Więc tylko sięgałam do lodówki i powstawało jedzenie na szybko... 

Wróciłam do gotowania. Głównie zup. W mojej kuchni zupy powstają przede wszystkim zimą (nie licząc chłodników). Lubię wracać do domu, kiedy na kuchni stoi pełny garnek, który wystarczy tylko podgrzać. Zupy powstają więc przeważnie wieczorową porą i są na następny dzień :).

W ostatnim czasie powstały dwie zupy, którymi bym się chciała podzielić.

ZUPA RYBNA
SKŁADNIKI
  • warzywa na wywar (por, marchewka, pietruszka, seler)
  • cebula
  • dowolny filet rybny
  • koncentrat pomidorowy
  • suszona bazylia
  • jajko
  • mąka
  • sól, pieprz
WYKONANIE
Warzywa na wywar obieramy, cebulę obieramy i kroimy na pół, wrzucamy do garnka z wodą, solimy, stawiamy na gazie i po doprowadzeniu do wrzenia gotujemy ok. 20 minut. Oczyszczony filet wkładamy do wywaru i gotujemy kolejne 20 minut na małym gazie. Po przestudzeniu wyławiamy wszystko z wywaru. Rybę rozdrabniamy i pozbawiamy ości, jeżeli takie ma. Marchewkę siekamy. Przygotowaną rybę i marchewkę z powrotem wkładamy do wywaru. Suszoną bazylię (ok. 2 łyżeczki) zaparzamy w małej filiżance. Koncentrat rozpuszczamy w wywarze (ilość według upodobań). Wlewamy zaparzoną bazylię, a z mąki i jajka szykujemy ciasto na lane kluski. Do gotującej zupy wlewamy lane kluski, skręcamy gaz na bardzo mały i przykrywamy garnek pokrywką na ok. 3 minuty. Gotowe!

Zupa rybna

ZUPA Z KUKURYDZY
SKŁADNIKI
  • warzywa na wywar (por, marchewka, pietruszka, seler)
  • masło
  • szynka
  • cebula
  • por
  • papryka
  • puszka kukurydzy
  • tymianek
  • sól, pieprz
 
Warzywa na patelni
WYKONANIE
Warzywa na wywar obieramy, wrzucamy do garnka z wodą, solimy, stawiamy na gazie i po doprowadzeniu do wrzenia gotujemy ok. 20 minut. Łyżkę masła rozgrzewamy na patelni, podsmażamy pociętą w wąskie paseczki szynkę. Następnie dorzucamy posiekane drobno cebulę, białą część pora i paprykę. Jak warzywa na patelni zmiękną, dodajemy odcedzone ziarna kukurydzy i bazylię. Z wywaru wyławiamy pietruszkę, pora i wrzucamy zawartość patelni. Całość gotujemy na małym ogniu ok. 10 minut. Po przestudzeniu całość miksujemy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Smacznego!

Gotująca się zupa jeszcze przed zmiksowaniem
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...