SZUKAJ W BLOGU

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 maja 2017

spacer o zachodzie…

…słońca nad Wisłą. Po długich chłodach przyszło ciepło. Dla mnie nawet za bardzo — nie znoszę dobrze upałów. Zaczynam żyć dopiero wieczorem, jak robi się chłodniej.



A wczorajszy wieczór, mimo chmary komarów, był cudowny. Widoki wynagrodziły i gorący dzień, i wściekłe komary.

niedziela, 13 listopada 2016

Roztoczańskie kapliczki

Przeglądanie i obróbka zdjęć z mojego urlopu idzie mi jak po grudzie. Głównie dlatego, że dużo zdjęć nie wyszło, są nieostre, poruszone. Światła było mało, padał deszcz, ręce były zmarznięte i czasem drżące z zimna lub zmęczenia... Trudno to wszystko uporządkować.

Ormiańska kamienica Pod Madonną na zamojskim rynku
z  wizerunkiem Maryi z Dzieciątkiem depczącej łeb smoka

Postanowiłam więc zacząć tematycznie. To tylko kilka kapliczek spośród naprawdę wielu, które mi było dane zobaczyć. Nie wszystkim robiłam zdjęcia, bo pogoda nie była sprzyjająca i czasem lepiej było jechać na przód niż zsiadać z roweru, wyciągać aparat w deszczu, itd. Niektórym robiłam zdjęcia, ale niestety zupełnie nie nadają się do publikacji ze względu na jakość, a raczej jej brak.

Święty Jan Nepomucen
z lekko przerażająco wyłupiastymi oczami :)

Musi wystarczyć to, co zamieszczam :). A dla mnie najbardziej malownicza i jakoś sercu bliska jest ta Maryjna z brzózkami po bokach.

Maryjna kapliczka z młodymi brzózkami
skradła moje serce


św. Krzysztof
Sergiy Radkevich

Kapliczka św. Romana
Zjawienie

środa, 26 października 2016

Zbiory, zbiory, zbiory...

Ciągle jeszcze zbieram plony z mojego balkonu. Nie ukrywam, że mam z tego dużo satysfakcji.


Wczoraj była sałatka z listków rukoli i pomidorków, które przynoszę do domu i kładę na parapecie, żeby dojrzały, bo na dworze za zimno i za mało słońca. Przeciwnie rukola, ta ma się po prostu wspaniale, mimo chłodów i deszczów, a może właśnie dzięki nim?

sobota, 22 października 2016

Trochę wspomnienień z września

Minął tydzień od mojego dobrze zapracowanego urlopu. Złapałam oddech. Pierwszy tydzień urlopu był pod znakiem przetworów i spraw różnych, odkładanych, które trudno załatwić chodząc do pracy. Efekt tego był taki, że czasu miałam mniej niż zwykle. Wiadomo, jak to przy garach, czas mija w błyskawicznym tempie, a i pozostałe sprawy wymagające jeżdżenia po mieście były czasochłonne.


Drugi tydzień spędziłam na Roztoczu, trochę na piechotę, trochę rowerem, mimo niezbyt sprzyjającej pogody (wiatry, chłód, mgły, mżawki i deszcze). Do pensjonatu wracałam po godzinach spędzonych na świeżym powietrzu dobrze zmęczona. Prysznic, obiado-kolacja i prawie natychmiast zasypiałam. Tak przynajmniej było na początku. Potem trochę przywykłam do wysiłku i powietrza, przestałam zasypiać na stojąco o godzinie 19.00. Musiałam też zrobić sobie dzień przerwy: pogoda była już na prawdę paskudna — tylko na godzinę przestało padać — a mięśnie zastrajkowały :). Ale nawet to nie pomogło nadrobić zaległości na blogu.


Z tego powodu, zanim przejdę do roztoczańskich pejzaży, dzielę się dziś jeszcze widokami z ciepłego września.



środa, 12 października 2016

Kasztaniaki

Dwa tygodnie temu w drodze powrotnej do domu uwagę przykuły kasztany. Na tyle skutecznie, że cała ich gromada wylądowała w płóciennej torbie razem z książką, do czytania w komunikacji, i drobnymi zakupami.

Kasztaniaki :)

W domu przy pomocy wiertełka, kleju na gorąco, markera, wykałaczek i zapałek powstały ludziki, gąsienica, konio-pies (w każdym razie coś na czterech nogach z ogonem:), „kicacze” (takie kicające stwory)...

Czworonożne zwierzę :)

gąsienice

Czworonozne zwierzę i kicacze

A ludziki — przyjrzycie się sami — dwa uśmiechnięte i jeden zły. Pierwszy był uśmiechnięty, drugi zły... to sami rozumiecie, że pytam: czy trzeci będzie smutny? Nie, trzeci będzie jak pierwszy, też uśmiechnięty... niech tak będzie :) Im więcej uśmiechniętych na świecie, tym lepiej.

Ludki trzy... i gąsienica w tle

środa, 7 września 2016

A wczorajsze południe spędziłam w pięknych okolicznościach...

Spacer w samo południe po Łazienkach zoowocował kilkoma zdjęciami :).


Było cudnie, ciepło, słonecznie, miłe towarzystwo koleżanki i jej małej dziewczynki. Czego chcieć więcej na progu jesieni. Robi się na sercu ciepło, a to ciepło gromadzę skrupulatnie na zimne deszczowe dni.

piątek, 5 sierpnia 2016

Sierpniowe lenistwo

Sierpień zaczynam krótkim urlopem. Urlop nie jest bardzo urlopowy, w każdym razie nie wyjazdowy. Wypoczynek zaczęłam świętowaniem ślubu znajomych, a potem już bardziej domowo. Czas mija mi na drobnych remontach i robieniu przetworów.

Baldach na tle nieba prawie jak kosmiczny statek

Udało mi się też na dzień wyrwać do Rodziców i razem z Mamą wybrać na wycieczkę rowerową na bagna. Pogoda była cudowna, słoneczna z lekkim wietrzykiem, nie za gorąca. A oprócz zachwycającej flory udało nam się wypatrzyć kilka jaszczurek i żurawie. Niestety jedne i drugie za szybkie jak na moje zdolności fotograficzne, wiec dzielę się tyko zdjęciami przyrody nieruchomej :).

Kwieciście

Kolorowe moczary

W ramie z liści widok na bagno

Widok z wieży

niedziela, 15 maja 2016

Tulipanowe szaleństwo w Ogrodzie Botanicznym

Niech zdjęcia mówią same za siebie :)



Mam nadzieję, że podobnie jak ja mieliście naprawdę udany weekend! Oby takie były zawsze! Można dzięki temu wracać do pracy z nowymi siłami, zapałem i energią :).

poniedziałek, 9 maja 2016

Początek maja w Otwocku Wielkim

Wiosna zawsze rozkwita tak nagle. Trudno się nie cieszyć i nie fotografować. Jednocześnie każdą wolną chwilę chce się spędzać poza domem, na powietrzu. Jest też sporo prac wiosennych przy roślinach, domowych porządków, wymiana odzieży między szafą a pawlaczem... czas nie chce się rozciągać w nieskończoność. Dlatego umieszczam dopiero teraz zdjęcia z pierwszomajowego spaceru po parku w Otwocku Wielkim.

Pałac w Otwocku Wielkim

Pierwsze kwiatki

Altanka i latarnia w parku na tle delikatnej zielonej mgiełki

Widoki z parku

piątek, 6 maja 2016

Wiosna w lesie

Poniższe zdjęcia dokumentują poszukiwania śladów wiosny i nie tylko w lesie :)



piątek, 11 grudnia 2015

zaległe wrzosowiska przekwitłe

Wiem, że za oknem, na ulicach, w sklepach klimat już prawie świąteczny. Prawie, bo pogoda raczej listopadowa mgły i chmury, czasem tylko przebija słońce. Robiąc porządki znalazłam trochę zdjęć z wrzosowiska i chciałabym się nimi podzielić mimo wszystko.. mimo że to był jeszcze październik!

Wrzosowiska

Blaski i cienie

piątek, 9 października 2015

fontanny

Późnym wieczorem podświetlone kolorowymi światłami wyglądają bajkowo. Czasami jestem jak dziecko, zachwycam się światełkami :)


czwartek, 8 października 2015

zaczarowane paprocie

Robiąc porządki w zdjęciach znalazłam fotografie leśnych paproci z ubiegłego tygodnia. Jak zaczarowane w przesianym przez liście drzew słońcu...


środa, 7 października 2015

jesiennieje...

Weekend i poniedziałek były pogodowo cudowne. Piękna złota i ciepła jesień. Sobota intensywna w sprawy do załatwienia przed południem, a po południu świętowanie wielkiego dnia kochanej K. 

W niedzielę udało mi się wybrać na krótki spacer. Było bajkowo, o tak!

  

niedziela, 4 października 2015

Sobotni poranek

Zwykle poranki sobotnie nie są u mnie bardzo wczesne, ale czasem bywa inaczej. Wczoraj wstałam o 5.30, żeby już o 6.30 wyjść z domu. Miasto w sobotni poranek jest zupełnie inne niż w tygodniu, uśpione i ciche, bez gwaru i tłumu. Wczoraj było zimno, ale też niezwykle słonecznie. W biegu między sprawami do załatwienia udało mi się przystanąć i nawet zrobić zdjęcie.

Warszawskie wieżowce zalane porannym słońcem

Ps. Dobrej końcówki niedzieli!

środa, 8 lipca 2015

Z krótką wizytą we Wrocławiu

Spontaniczna i szybka decyzja. Jeden dzień — a raczej kilka godzin (dokładnie 8) w mieście, które dotąd widywałam tylko przejazdem, bez postojów czy przystanków. Zawsze w biegu gdzieś indziej. Ale to miasto mnie kusiło, żeby wreszcie mu trochę czasu poświęcić. Widziana z okien samochodu czy autokaru architektura zostawiała coś na kształt obietnicy — przyjedź, zobaczysz, że się zakochasz. Pragnienie zasiane sprawiło, że kiedy nadarzyła się okazja, nie wahałam się długo. Wszystko zadziało się na tyle szybko, że nie zdążyłam sobie przygotować przewodnika, poczytać o historii i co warto zwiedzać. Rzucona na pastwę żywiołu ;) poczułam się jak ryba w wodzie...

Rynek Wrocławia

Stanęłam na ulicy Wrocławia w upalny dzień i pierwsze kroki skierowałam do informacji turystycznej, żeby chociaż najprostszą mapę dostać... Nie zwiedzałam wnętrz, muzeów, nie wiem nawet czy wszystkie najważniejsze zabytki widziałam — raczej nie. Posiłkując się mapą chodziłam uliczkami Starego Miasta, chłonęłam jego atmosferę, z uwagą przyglądałam się architekturze, poszłam na Ostrów Tumski, obeszłam tamtejsze kościoły i piękne zabudowania... utknęłam w Ogrodzie Botanicznym... przedeptałam go wszerz i wzdłuż. Ogród jest stary, zadbany. Urzekł mnie absolutnie. Ma świetnie oznakowane zbiory. Na koniec zasiadłam w cieniu na ławce i oddałam się lekturze — to dodatkowa zaleta Ogrodu, jest tu dużo ławek i stolików, można usiąść, odpocząć, pokontemplować przyrodę, poczytać lub przysiąść ze znajomymi.

Ogród Botaniczny

Wrocław mnie uwiódł. Mam niedosyt i nadzieję, że będzie jeszcze nie jedna okazja, żeby poznać go lepiej. Resztę zostawiam dziś zdjęciom...

Piękne hortensje

Kolekcja nenufarów

Ach ta pachnąca lawenda!








Bagienne ciekawostki botaniczne

Porośnięty dzikim winem budynek Muzeum Narodowego

Widok na Zatokę Gondoli i Ostrów Tumski

Architektura Wrocławia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...