SZUKAJ W BLOGU

środa, 31 maja 2017

spacer o zachodzie…

…słońca nad Wisłą. Po długich chłodach przyszło ciepło. Dla mnie nawet za bardzo — nie znoszę dobrze upałów. Zaczynam żyć dopiero wieczorem, jak robi się chłodniej.



A wczorajszy wieczór, mimo chmary komarów, był cudowny. Widoki wynagrodziły i gorący dzień, i wściekłe komary.

wtorek, 30 maja 2017

dla Mamy...

z okazji Dnia Matki

kwiaty dla Mamy

Dziękuję Ci Mamo za to, że jesteś, za Twoją mądrość, cierpliwość i wyrozumiałość, za to, że potrafisz zwrócić uwagę szanując moją wolność, za Twoje spracowane ręce, które zawsze miały czas przytulić, za uśmiech i nadzieję, którą zarażasz, za to kim jestem, za moje życie... dziękuję Ci z całego serca!
Najlepsze u mamy
jest to
że ją mamy.
Mamy ją swoją nie cudzą.
Nie inną.
Zawsze tę samą.
I żeby nie wiem co się stało
mama zostanie mamą.

— Joanna Kulmowa

niedziela, 13 listopada 2016

Roztoczańskie kapliczki

Przeglądanie i obróbka zdjęć z mojego urlopu idzie mi jak po grudzie. Głównie dlatego, że dużo zdjęć nie wyszło, są nieostre, poruszone. Światła było mało, padał deszcz, ręce były zmarznięte i czasem drżące z zimna lub zmęczenia... Trudno to wszystko uporządkować.

Ormiańska kamienica Pod Madonną na zamojskim rynku
z  wizerunkiem Maryi z Dzieciątkiem depczącej łeb smoka

Postanowiłam więc zacząć tematycznie. To tylko kilka kapliczek spośród naprawdę wielu, które mi było dane zobaczyć. Nie wszystkim robiłam zdjęcia, bo pogoda nie była sprzyjająca i czasem lepiej było jechać na przód niż zsiadać z roweru, wyciągać aparat w deszczu, itd. Niektórym robiłam zdjęcia, ale niestety zupełnie nie nadają się do publikacji ze względu na jakość, a raczej jej brak.

Święty Jan Nepomucen
z lekko przerażająco wyłupiastymi oczami :)

Musi wystarczyć to, co zamieszczam :). A dla mnie najbardziej malownicza i jakoś sercu bliska jest ta Maryjna z brzózkami po bokach.

Maryjna kapliczka z młodymi brzózkami
skradła moje serce


św. Krzysztof
Sergiy Radkevich

Kapliczka św. Romana
Zjawienie

środa, 26 października 2016

Zbiory, zbiory, zbiory...

Ciągle jeszcze zbieram plony z mojego balkonu. Nie ukrywam, że mam z tego dużo satysfakcji.


Wczoraj była sałatka z listków rukoli i pomidorków, które przynoszę do domu i kładę na parapecie, żeby dojrzały, bo na dworze za zimno i za mało słońca. Przeciwnie rukola, ta ma się po prostu wspaniale, mimo chłodów i deszczów, a może właśnie dzięki nim?

sobota, 22 października 2016

Trochę wspomnienień z września

Minął tydzień od mojego dobrze zapracowanego urlopu. Złapałam oddech. Pierwszy tydzień urlopu był pod znakiem przetworów i spraw różnych, odkładanych, które trudno załatwić chodząc do pracy. Efekt tego był taki, że czasu miałam mniej niż zwykle. Wiadomo, jak to przy garach, czas mija w błyskawicznym tempie, a i pozostałe sprawy wymagające jeżdżenia po mieście były czasochłonne.


Drugi tydzień spędziłam na Roztoczu, trochę na piechotę, trochę rowerem, mimo niezbyt sprzyjającej pogody (wiatry, chłód, mgły, mżawki i deszcze). Do pensjonatu wracałam po godzinach spędzonych na świeżym powietrzu dobrze zmęczona. Prysznic, obiado-kolacja i prawie natychmiast zasypiałam. Tak przynajmniej było na początku. Potem trochę przywykłam do wysiłku i powietrza, przestałam zasypiać na stojąco o godzinie 19.00. Musiałam też zrobić sobie dzień przerwy: pogoda była już na prawdę paskudna — tylko na godzinę przestało padać — a mięśnie zastrajkowały :). Ale nawet to nie pomogło nadrobić zaległości na blogu.


Z tego powodu, zanim przejdę do roztoczańskich pejzaży, dzielę się dziś jeszcze widokami z ciepłego września.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...