Że lubię zielone — wiecie, że często brakuje mi czasu — też. Lubię gotować, nie szkoda mi na to czasu, ale jednak muszę się w tym hamować, bo przecież mam też inne zajęcia.
Lubię czas letni, kiedy gotowanie jest wyjątkowo proste i szybkie. Może też dlatego, że wymagania są mniejsze. Zwłaszcza jak temperatury są wysokie to z przyjemnością sięgam po warzywa i owoce w formie prawie surowej. To prawie dużo zmienia... krótkie smażenie, gotowanie, blanszowanie, odrobina oliwy, soku z cytryny lub balsamico, przypraw... Sama temperatura sprawia, że smaki są jakby intensywniejsze i naprawdę nie trzeba wiele wysiłku i czasu... zresztą przecież czekamy na dania rześkie.
Wyprawa na bazarek — przyjemność i męka, bo jak nie kupić wszystkich świeżych warzyw i owoców?! A przecież jak kupię za dużo to potem będziemy wyrzucać (bardzo tego nie lubię!). Oczami wyobraźni widzę co można by z tych dobrych świeżych rzeczy przyrządzić i kupiłabym wszystko. Tylko kto to zje? Przecież nie mam pułku wojska do wykarmienia. Więc jak mogę tak się hamuję i powtarzam: przyjdę tu za klika dni jak skończy się to, co już kupiłam :).
Ostatnio wróciłam ze szpinakiem.
SKŁADNIKI
- makaron
- szpinak
- oliwa
- czosnek
- śmietana
- sól, gałka muszkatołowa
![]() |
Szykowanie szpinaku w śmietanie |
WYKONANIE
Najpierw „pranie” w dużej ilości wody, kilka razy, tak żeby nie został piach na liściach. Po takim myciu szpinak osuszam w wirówce do sałaty. Na kuchence nastawiam wodę na makaron, na patelni rozgrzewam odrobinę oliwy i wrzucam liście. Jak zaczynają mięknąć dodaję sprasowany czosnek. W międzyczasie wrzucam makaron do gotującej się posolonej wody. Do szpinaku dodaję śmietanę, gałkę muszkatołową i sól. Wszystko „dochodzi” w tym samym momencie. Odlany makaron polewam odrobiną oliwy, nakładam na talerze i na wierzchu podaję szpinak ze śmietaną. Jak ktoś lubi to można jeszcze wszystko posypać utartym serem.