SZUKAJ W BLOGU

czwartek, 9 sierpnia 2012

w piątek ważny dzień

Znowu czekanie. Trudne. Pełne obaw i nadziei zarazem.

Trochę zostałam w tym czekaniu zostawiona sama i to jeszcze trudniejsze. Czasem się zastanawiam jak to jest, że często w momentach najtrudniejszych nie można mieć blisko tych, którzy są dla nas oparciem. Wiem, że są blisko sercem, ale to zdaje się nie wystarczać. Pytam dlaczego, a odpowiedź znam zanim głośno postawię pytanie. Brzmi mniej więcej tak: bo wiem, że dasz radę, jesteś moim umiłowanym dzieckiem i jestem przy Tobie, i ty to wiesz, wiec dasz radę. Sytuacja nie boli mniej, ale można się uśmiechnąć — bo zawsze jest obok mnie Ten, który kocha.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Szpinak i nie tylko

Ostatni czas bardzo jest dla mnie intensywny. Raz, że moje oczekiwanie nabrało tępa — znowu czekanie, jakieś doczekanie, radość doczekania i perspektywa dalszego czekania. A całe to czekanie przeplecione cierpieniami i radościami, niepewnością i nadzieją, bardzo to męczące. Taka huśtawka. Dobrze, że poza tym jest co robić... więc biegam, załatwiam, pracuję a wolnych chwilach pracuję fizycznie przy wykańczaniu naszego mieszkania (i to jest dwa, bo czasu nam zostało coraz mniej, żeby zdążyć). Do wynajmowanego mieszkania docieram wieczorem, zjeść coś, wziąć prysznic i paść na nos do łóżka, żeby rano móc wstać do pracy. Dobrze jest, prace posuwają się na przód, ja wreszcie też lepiej czuję się fizycznie, odkuwam się po tych paskudnych choróbskach, jeszcze tylko przydałoby się przybrać parę kilogramów, żeby nie straszyć ludzi „kościotrupowatością” ;).

Gdzieś pomiędzy jednym a drugim zajęciem odbywa się codzienne gotowanie — z tego nie jestem w stanie zrezygnować :). To jest przyjemność i rodzaj lekarstwa na smutki i troski. Z braku czasu powstają dania wypróbowane i szybkie, najczęściej makaron. Ale... gdzieś podpatrzyłam, trochę zmodyfikowałam i robię taki szpinak:


SKŁADNIKI
  • szpinak
  • czosnek
  • pieprz świeżo mielony
  • oliwa
  • pomidory suszone
  • ziarenka słonecznika wyłuskane
  • ser typu feta (jeśli jest niesłony to używam też soli)

WYKONANIE
Na patelnie wlewam oliwę i podgrzewam, podsmażam rozgnieciony w prasce czosnek (uwaga! nie za długo i nie na ostrym ogniu, bo gorzknieje i robi się twardy). Jak już kuchnię wypełni zapach czosnku, to na patelnię wrzucam umyte liście szpinaku. Nadal na nie dużym ogniu daję liściom jakieś 10 minut, muszą zwiotczeć, ale powinny nadal być zielone. Oddzielnie na suchej patelni prażę ziarenka słonecznika (najmniejszy ogień, i potrząsanie, żeby się równo rumieniły). Jak liście osiągną już miękkość dodaję pokrojony w kostkę lub pokruszony widelcem (tę wersję wybieram, gdy czas mnie goni lub dopada lenistwo;) ser, pieprz i jeszcze chwilę wszystko podgrzewam mieszając, tak żeby ser trochę się rozpuścił i wymieszał z liśćmi. Suszone pomidory wyjmuję z zalewy i drobno siekam. Na talerzu mieszam szpinak i pomidory, posypuję prażonymi ziarenkami.
Może to być samodzielna przekąska, ale dobrze będzie też pasować jako element obiadu czy dodatek do makaronu.

Ps. Zależnie od wieku szpinaku może trwać proces mięknięcia. Starszy szpinak warto wrzucić na chwilę do wrzątku i odcedzić przed smażeniem.

sobota, 14 lipca 2012

sobotnie śniadania

Bardzo lubię późne niespieszne sobotnie śniadania... i wcale to nie musi znaczyć dla mnie późnego wstawania z łóżka :). 

Śniadamy

W ręcz przeciwnie często wstaję raniutko, kawa, szybkie mycie, dres i fruuu... z koszykiem w ręce i płóciennymi torbami biegnę po zakupy, żeby zdążyć przed tłokiem i kolejkami. Wybieram świeże warzywa i owoce na straganach, kupuję pieczywo w piekarni, mięso i wędlinę w sklepie mięsnym, a na koniec supermarket, gdzie zaopatruję się w całą resztę.

Po powrocie zaczynam szykować śniadanie. Lubię ten czas. W tygodniu zwykle śniadania szybkie, ograniczające się czasem tylko do kawy czy musli. W sobotę jest czas i świeże produkty. Śniadanie jemy przy nakrytym stole, nie trzeba się śpieszyć. Pojawiają się pokrojone pomidory, ogórki, rzodkiewka, czasem jajecznica, tosty, naleśniki, biały ser zamieniam w twarożek z..., szykuję pastę jajeczną (wróciła do mnie nagle w wieku już dorosłym, choć jako przedszkolak szczerze jej nienawidziłam) zależnie od kuchennej weny. O tej porze roku szczególnie lubię wykorzystywać dostępne świeże warzywa.

Dziś królował twarożek z rzodkiewkami: rzodkiewka posiekana, biały ser wymieszany z śmietanką (lub gotowy twarożek), sól, pieprz (jeśli ktoś lubi to może być biały). Pasuje do tego również pokrojony w kostkę ogórek. Smacznego!

Twarożek z rzodkiewką czy rzodkiewka z twarożkiem? ;)

niedziela, 8 lipca 2012

Kajmakowe efekty

Moje niewielkanocne mazurki są proste, nieefektowne. Zamawiający stwierdził, że najlepiej smakuje mu kajmak na kruchym cieście bez żadnych dodatków i nawet udekorować nie dał :). Więc są takie sobie w czystej postaci. Jeszcze przed zastygnięciem wyglądały tak:


A że kajmaku trochę zostało to powstały jeszcze kajmakowe wafelki :).

sobota, 7 lipca 2012

doczekanie, czekanie... i kajmak

Doczekałam piątku :)! Wydarzenie piątkowe trudno zamknąć w słowach. Każda próba opisu daje poczucie nieadekwatności słów, słowa wydają się banalne. Może dlatego, że sama jeszcze jestem pod wpływem silnych emocji, nie mogę skupić uwagi i widzę wszystko trochę jak przez mgłę. Czekam, aż opadną, aż wykrystalizują się jakieś myśli, wrażenia, aż zobaczę co przez to wszystko mówi do nas Bóg. Najważniejsze, że przede mną nadzieja na dalsze czekanie :)!

Kajmak. Mazurek kajmakowy. Wielkanoc. Taki jest mój ciąg skojarzeń. Od zawsze w domu rodzinnym na Wielkanoc był mazurek kajmakowy. To był jedyny raz w roku, kiedy najpierw Mama a  potem ja stałyśmy nad garnkiem z cukrem i mlekiem skondensowanym mieszając i czekając aż na małym ogniu gotowany roztwór osiągnie odpowiednią konsystencję, żeby wylać go na kruche blaty.

kruche spody

Złamałam się. Nie potrafię być głucha na mężowe prośby i mimo upałów najpierw uruchomiłam piecyk, żeby upiec spody, a teraz stoję nad garnkiem i tylko w przerwach stukam w klawiaturę. Jednocześnie pod nosem nucę frazę „nigdy więcej”. Rozpuszczam się, płynę, a moje spuchnięte od upałów nogi wołają o litość. Ciekawe jak długo będę powtarzała „nigdy więcej”? Do kolejnego kaprysu mojego kochanego męża ;)? Bo ja nie dość że lubię gotować, to największą frajdę mam jak mogę ugotować coś, na co ktoś ma ochotę, a w szczególności mężowi :).


Gotowanie kajmaku
A jutro będzie zdjęcie efektu końcowego :).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...