SZUKAJ W BLOGU

niedziela, 14 sierpnia 2016

Spacery, spacery...

Kiedy tylko mogę wyruszam na spacer. To jeden z moich sposobów na odpoczynek. Lubię spacery po mieście, ale najlepiej odpoczywam wśród przyrody.


Przyroda powoli szykuje się już do jesieni, jarzębiny już czerwone, kasztany co raz większe, pierwsze żółędzie spadają z drzew, w lesie grzyby i wrzosy zaczynają kwitnąć...



Ale jeszcze ciągle jest zielono :)


i jeszcze kaczka :)

niedziela, 7 sierpnia 2016

Letnie róże

Zdjęcia są czerwcowe, bo wybierając się w ubiegłym tygodniu do Wilanowa niestety zapomniałam o aparacie. Aktualnie kwitną inne odmiany, ale nadal jest bajecznie. Wędrując po rozarium można się rozkoszować zapachami — każda odmiana ma swój niepowtarzalny zapach. Można usiąść na ławce i się zapomnieć.

Róże herbaciane na tle Pałacu

Baletnica w kolorze amarantowym z dodatkiem bieli

kolorowy zawrót głowy: i róż, i pomarańcz, i żółty...

A to tylko malutki fragment rozarium...

Dobrego niedzielnego wieczoru i nadchodzącego tygodnia! :) Dla mnie to koniec krótkiego urlopu. Od jutra wracam do pracy, z nową energią :).

Piękności!!!

sobota, 6 sierpnia 2016

Bukiet późnego lata

Stało się. Za nami już połowa lata, przyroda zmienia szaty. Łąki zaczynają kwitnąć wrotyczami i nawłocią, pachną też inaczej niż wiosną czy wczesnym latem. Zapach jest jakby bardziej pełny.

Kawałek letniej łąki w domowym bukiecie

Kawałek takiego lata mam właśnie w domu :).

piątek, 5 sierpnia 2016

Sierpniowe lenistwo

Sierpień zaczynam krótkim urlopem. Urlop nie jest bardzo urlopowy, w każdym razie nie wyjazdowy. Wypoczynek zaczęłam świętowaniem ślubu znajomych, a potem już bardziej domowo. Czas mija mi na drobnych remontach i robieniu przetworów.

Baldach na tle nieba prawie jak kosmiczny statek

Udało mi się też na dzień wyrwać do Rodziców i razem z Mamą wybrać na wycieczkę rowerową na bagna. Pogoda była cudowna, słoneczna z lekkim wietrzykiem, nie za gorąca. A oprócz zachwycającej flory udało nam się wypatrzyć kilka jaszczurek i żurawie. Niestety jedne i drugie za szybkie jak na moje zdolności fotograficzne, wiec dzielę się tyko zdjęciami przyrody nieruchomej :).

Kwieciście

Kolorowe moczary

W ramie z liści widok na bagno

Widok z wieży

sobota, 9 lipca 2016

Biały chłodnik

W lecie najlepsze zupy to chłodniki. Są rześkie, chłodne, i mają dużo płynu. W upał sprawdzają się doskonale. Chłodniki z botwinki, choć każdy robi je trochę inaczej, są u nas w Polsce popularne. Moja Mama od wielu lat robi je na przemian z białym chłodnikiem (ma jeszcze kilka innych zup na zimno w swoim repertuarze, ale te dwa najczęściej goszczą na stole w upały). Bazą tego chłodnika jest... żur. Ciekawi? To do dzieła!


SKŁADNIKI
  • wywar z warzyw (seler, marchewka, por lub cebula, korzeń pietruszki, seler naciowy, sól i woda)
  • żur w butelce
  • pieprz, sól
  • jogurt grecki
  • ogórki małosolne
  • ogórek długi świeży
  • ząbek czosnku
  • łodygi selera naciowego
  • rzodkiewki
  • koper
  • dymka
  • ewentualnie rukiew woda
WYKONANIE
Pierwszą rzeczą, którą trzeba zrobić to ugotowanie wywaru z warzyw. Gdy będzie już gotowy, odławiamy włoszczyznę (nie będziemy jej już potrzebować) i wlewamy żur z butelki (ilość według smaku, ja zlewam płyn zostawiając mąkę na dnie, w zimnej zupie mąka nie wypada dobrze). Zagotowujemy wywar z żurem i odstawiamy do schłodzenia. W międzyczasie zabieramy się za siekanie. Wszystkie warzywa myjemy. Ogórki świeże obieramy i drobno kroimy, przekładamy do miseczki, wgniatamy ząbek czosnku, solimy, mieszamy i odstawiamy do lodówki. Ogórki małosolne, łodygi selera i rzodkiewki drobno kroimy. Podobnie robimy z zieleniną, czyli dymką (małą cebulkę kroimy w plasterki razem ze szczypiorem), rukwią wodną (nie jest konieczna ale swoim ostrym smakiem wzbogaca zupę) i koperkiem (ja przechowuję posiekany w słoiczku w zamrażalniku — tu nada się doskonale, będzie równie dobry jak świeży). Kiedy nasza baza jest już chłodna dodajemy jogurt i dokładnie mieszamy, a następnie dodajemy wszystkie posiekane warzywa (nie zapomnijcie o ogórku, który wstawiliśmy do lodówki!). Do smaku dodajemy świeżo zmielony pieprz i sól, jeśli potrzeba. Chłodnik wstawiamy do lodówki, żeby schłodzić. Jeśli zależy nam na czasie, można do talerzy wrzucić kostki lodu, żeby przyspieszyć chłodzenie. Z&drugiej jednak strony, warto poczekać, bo czas potrzebny na schłodzenie sprzyja też mieszaniu się smaków. Chłodnik będzie dobry także na drugi dzień. Lubię go za to, że jest rześki i ma w sobie chrupkie kawałki ogórków, łodyg selera naciowego, rzodkiewek...


Uwaga: nie podaję proporcji, najlepiej dobrać je według upodobań, można też modyfikować w zależności od tego, co jest pod ręką. Jeśli nie mam rzodkiewek i rukwi, to dodaję świeży tymianek — zupa nabiera nowego aromatu, ale jest równie dobra. Zachęcam do eksperymentowania. Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...